AKTUALNOŚCI

To był niesamowity rok

10 czerwca 2019

CAVALIDA Tour 2018/2019 była wyjątkowa pod wieloma względami. Poszerzyliśmy zasięg wydarzenia o czwartą lokalizację – Kraków, ale także zrealizowaliśmy nasz cel, jakim było podniesienie wagi zawodów w Poznaniu, które w zeszłym roku po raz pierwszy odbyły się w randze czterech gwiazdek.

To sprawiło, że obsada, która już od kilku lat jest w Poznaniu iście gwiazdorska,  w tym roku po raz kolejny przebiła wszelkie oczekiwania. Kibice, tłumnie zgromadzeni na trybunach, mogli podziwiać m.in. wicemistrza świata Martina Fuchsa ze Szwajcarii, wicemistrza olimpijskiego i zwycięzcę cyklu Longines Global Champions Tour Rolfa-Gorana Bengtssona ze Szwecji czy medalistę olimpijskiego i mistrza Europy Marco Kutschera z Niemiec, a także śmietankę polskich skoczków, z Jarosławem Skrzyczyńskim na czele. Wysoki poziom sportowy szczególnie było widać podczas najważniejszego konkursu zawodów, Grand Prix Poznania o nagrodę Prezesa PKO Banku Polskiego, pod patronatem Prezydenta Miasta Poznania. Konkurs ten zaliczany był do grupy B LR co oznacza, że zwycięzca otrzymał aż 100 punktów do światowego rankingu. Okazał się nim „nasz” Jarosław Skrzyczyński, który dosiadał klaczy Chacclana. To zwycięstwo bezpośrednio przyczyniło się do historycznego awansu Polaka w rankingu Longines, ponieważ Jarosław Skrzyczyński w grudniowym zestawieniu awansował z 61 na 51 miejsce.

Takiego poziomu sportowego i takiej atmosfery, jakiej byliśmy świadkami w hali numer 5 Międzynarodowych Targów Poznańskich nie powstydziłaby się żadna z największych imprez jeździeckich na świecie. Walka w finale była bardzo zacięta, a lider zmieniał się kilkukrotnie, jednak ostatecznie górą byli Polacy. Drugie miejsce zajął Michał Kaźmierczak na Stakorado, a trzecie, młody reprezentant Niemiec, Rupert Carl Winkelmann, który przy okazji Cavaliady odwiedził Polskę po raz pierwszy – Przed przyjazdem do Poznania nie wiedziałem czego się spodziewać. Doskonale pamiętam to uczucie, kiedy wyjechałem tu na arenę główną po raz pierwszy. Byłem zaskoczony tym, jak pięknie wszystko wygląda! W czasie konkursów publiczność była niesamowita, ludzie głośno kibicowali do muzyki, energia była niesamowita, więc naprawdę miło było tu jeździć”.

Kolejnym przystankiem na mapie Cavaliady był już po raz siódmy z rzędu Lublin, gdzie zawody odbywały się w randze CSI2*. Na starcie zobaczyliśmy ponad 120 zawodników z siedmiu krajów i blisko 240 koni. Uwielbiana przez sportowców lubelska publiczność, również w tym roku nie zawiodła zarówno pod kątem frekwencji, jak i dopingu. Grand Prix Lublina o nagrodę Prezesa Zarządu PKO Banku Polskiego, pod patronatem Marszałka Województwa Lubelskiego, wygrał jeden z faworytów, jednak tym razem nie był to Jarosław Skrzyczyński. Do rozgrywki dostali się sami Polacy. Wygrał Krzysztof Ludwiczak na koniu Nordwind. Ta doświadczona para jako jedyna w rozgrywce powtórzyła bezbłędny przejazd. Miłą niespodzianką było drugie miejsce zajęte przez juniora, Filipa Lewickiego, który dosiadał Corrado X. Ten młody zawodnik był bliski powtórzenia sukcesu swojego taty, Marka, który wygrał Cavaliadę w Lublinie w 2013 roku.

Po Lublinie nadszedł czas na najbardziej wyczekiwany debiut imprezy jeździeckiej w kraju, a mianowicie Cavaliadę w Krakowie. Ta lokalizacja od wielu lat znajdowała się w kręgu zainteresowania Międzynarodowych Targów Poznańskich przede wszystkim ze względu na TAURON Arenę Kraków, która pozwoliła zapewnić komfort startu zawodnikom, doskonałe powierzchnie wystawiennicze wystawcom oraz świetne warunki do przeżywania pięknych, jeździeckich emocji na najwyższym poziomie. Obiekt fenomenalnie sprawdził się z perspektywy organizatorów, kibiców i zawodników. Już od pierwszego dnia, kiedy zobaczyliśmy pierwsze konie na parkurze TAURON Areny wiedzieliśmy, że był to strzał w dziesiątkę.

Najważniejszym konkursem było CSI2* Grand Prix Krakowa o nagrodę Prezesa Zarządu PKO Banku Polskiego, pod patronatem prezydenta Miasta Krakowa. Do rozgrywki udało się dostać tylko czterem parom. Jako pierwszy pojechał Adam Grzegorzewski na swoim niezastąpionym Okraino, a następnie zobaczyliśmy precyzyjny i bezbłędny przejazd Jarosława Skrzyczyńskiego na Chacclanie. Wydawało się, że jego czas pozwoli mu na drugie z rzędu zwycięstwo w konkursie zaliczanym do światowego rankingu (wygrał w Krakowie w piątek), jednak jadący chwilę później Wojciech Wojcianiec na Cassio Melloni wyprzedził „Skrzyczka” i to on okazał się zwycięzcą. Trzeci był Michael Kolz z Niemiec na FST Dipylon.

– TAURON Arena jest przepiękna. Jeździ się na niej wspaniale, jest tu dużo miejsca, infrastruktura jest rewelacyjna. Teraz jedziemy do Warszawy i już pierwsze konkursy pokaż nam, między kim rozegra się rywalizacja w Grand Prix – powiedział Wojciech Wojcianiec i tak też się stało. Zaledwie kilka dni później zawodnicy z Europy spotkali się na wielkim finale Ligi Europy Centralnej Pucharu Świata, czyli ostatnim przystanku rozstrzygającym CAVALIADA Tour 2018/2019 w Warszawie.

Najpierw, kibice mogli oglądać ostateczną walkę o medale w Halowym Pucharze Polski WKKW. Po raz trzeci z rzędu najlepszy okazał się Mateusz Kiempa. Niezwykłych emocji dostarczył kibicom drugi nawrót próby terenowej, gdzie tylko medaliści pokonali tor bezbłędnie. Najszybszy był Mateusz Kiempa na Jak Chef, który tym samym nie tylko wygrał finałowy konkurs, ale także zdobył złoty medal Halowego Pucharu Polski.  Złoty medal Halowego Pucharu Polski w Powożeniu Zaprzęgami Czterokonnymi trafił do Adriana Kostrzewy (luzacy: Filip Nowacki i Daniel Kłosowski). Mimo, że w warszawskim finale zajęli trzecie miejsce, to aż trzy zwycięstwa (jedna w Poznaniu i dwie w Lublinie) pozwoliły na drugie zwycięstwo w HPP w czwórkach. W cyklu Cavaliada Dressage Cup triumfowała Ilona Janas na koniu Lord Django. Triumfatorkami Cavaliady Future zostały: Martyna Ufnal i Marcelina Jackowiak.

Najważniejszy konkurs – Grand Prix Warszawy o nagrodę Prezesa Zarządu PKO Banku Polskiego, pod patronatem Grupy MTP wygrał w świetnym stylu Wojciech Wojcianiec na Naccord Melloni. Do rozgrywki, oprócz Wojciańca, udało się dostać jedynie Radosławowi Zalewskiemu na Ilatinie. W niej, jako pierwszy pojechał Zalewski, któremu przytrafiła się jedna zrzutka. Ten sam los spotkał Wojciańca, jednak bardzo szybka jazda do końca dała mu zdecydowane zwycięstwo. Trzecie miejsce zajął Estończyk, Kullo Kender z koniem Artas. Czwarty był Jarosław Skrzyczyński na Chacclanie. Dzięki tym wynikom na pierwszych trzech miejscach finału Ligi Europy Centralnej Pucharu Świata znaleźli się: Skrzyczyński, Kedner i Wojcianiec i to oni pojechali do Goeteborga walczyć w finale Pucharu Świata. Konkurs ten wyłonił też najlepszych w CAVALIADA Tour 2018/2019. Po raz piąty najlepszy okazał się Jarosław Skrzyczyński. Drugie miejsce zajął Wojciech Wojcianiec, a trzecie Krzysztof Ludwiczak.

Niesamowite emocje zawodników, wzruszający doping licznej publiczności, świetne wyniki Polaków, historyczne awanse w światowym rankingu, prawo startu w finale Pucharu Świata wywalczone przez Jarosława Skrzyczyńskiego i Wojciecha Wojciańca, pierwsze w historii zawody jeździeckie w TAURON Arenie – to wszystko zapisze się w kartach historii polskiego jeździectwa i w historii CAVALIADA Tour. Nie możemy się doczekać tego, co przyniesie kolejny rok. Do zobaczenia  w grudniu w Poznaniu!