Organizator: Grupa MTP

Na Cavaliadzie spełniam swoje marzenia

Podziel się

Darii Kobiernik wszechstronności z pewnością nie można odmówić. To pierwszy zawodnik, który podczas Cavaliady wziął udział jednocześnie w trzech konkurencjach! Dlaczego uważa Cavaliadę za najlepsze zawody w Polsce, jaki progres poczyniła na przestrzeni ostatniego cyklu, dlaczego ma taki sentyment do Ideal Girl i jakie ma plany na Cavaliadę w Lublinie? Zapraszamy do lektury.

CAVALIADA: Podczas Cavaliady w Poznaniu zwróciła Pani uwagę kibiców i mediów będąc jedynym zawodnikiem w 10-letniej historii wydarzenia, który podczas jednej imprezy startuje w aż trzech konkurencjach: w skokach przez przeszkody, WKKW i w ujeżdżeniu. Jaka jest geneza tego pomysłu i co w tej wszechstronności okazało się najbardziej wymagające?

Daria Kobiernik: Pomysł zrodził się parę miesięcy przed Cavaliadą. Dostałam w trening konia ujeżdżeniowego Gin Bean, którego bardzo dobrze znałam. Trenowałam go, jak miał 5 lat. Obecnie jego właścicielka ma przerwę i powierzyła mi go. Uważam, że Cavaliada to najlepsze zawody jeździeckie w Polsce, w 2018 roku miałam okazję wystartować w nich po raz pierwszy w skokach przez przeszkody i w WKKW. W tym roku, ze względu na odpowiedniego konia, moim marzeniem był start również w ujeżdżeniu. Przez kilka miesięcy poruszałam ten temat wśród znajomych, pół żartem pół serio, jednak im bliżej wydarzenia, tym bardziej upewniałam się w przekonaniu, że chciałabym tego spróbować. Największym wyzwaniem było przygotowanie się do programu. Musiałam przeskoczyć dwie klasy w ujeżdżeniu, wcześniej nie startowałam na takim poziomie, tak samo jak Gin Bean. Trenowaliśmy czworoboki, przygotowywałam KUR, oglądałam filmy z przejazdów innych zawodników z poprzednich lat. Po rozmowie z organizatorami, którzy bardzo chętnie podłapali ten pomysł i zaakceptowali moje zgłoszenie decyzja zapadła. Nie liczę na żaden sukces, po prostu chciałabym się uczyć. W kolejnych edycjach będzie nam o wiele prościej, ponieważ wszystkie konkursy będą odbywać się na jednej hali. W Poznaniu z 8 końmi startującymi w różnych konkursach, logistyka na dwóch arenach była wyzwaniem, jednak ostatecznie z dużym wsparciem organizatorów i sędziów, wszystko się udało.

C: Po raz pierwszy wzięła Pani udział w Cavaliadzie rok temu. Cztery etapy zaowocowały bardzo dobrymi wynikami, jak chociażby wygrana w LOTTO Eventing Tour w Krakowie czy punktowane miejsca w konkursach zaliczanych do światowego rankingu w skokach przez przeszkody. Jak ocenia Pani progres swój, jako zawodnika i swoich koni na przestrzeni jednego Tour’u?

DK: Wzięłam udział w całym cyklu 2018/2019 i niewątpliwie uważam, że każdy z tych startów dał mi bardzo dużo. Zmieniło to moje myślenie i postrzeganie parkurów, otworzyło oczy na wiele spraw. Olbrzymi bagaż doświadczenia zyskałam chociażby dzięki temu, że podczas Cavaliady jest niepowtarzalna atmosfera i publika, która zmusza do pracy nad odpornością psychiczną. W Poznaniu po raz pierwszy w życiu wystartowałam w zawodach czterogwiazdkowych. Mało co pamiętam z tego przejazdu, bo szczerze mówiąc stres kompletnie mnie pokonał. Nie byłam w stanie odciąć się od emocji i parkur ukończyliśmy z 3 zrzutkami. W Lublinie byłam już o wiele spokojniejsza i starałam się po prostu jechać swoje. Znamy się z Winchesterem bardzo dobrze i każdy kolejny start nas wzmacniał, co procentowało coraz lepszymi przejazdami. Pierwsze punkty do światowego rankingu zdobyłam właśnie w Lublinie. Charakterystyką tego miejsca jest bardziej kameralny klimat w porównaniu do Poznania, co bardzo mi się spodobało. Kraków ze swoją nową areną sam w sobie robił olbrzymie wrażenie. Był to mój trzeci start w Cavaliadzie i czułam się już pewniejsza. Wygrałam tam konkurs WKKW z Igą, co było wspaniałym przeżyciem. W Warszawie najbardziej wspominam konkurs 150 cm. Długo się zastanawiałam czy w nim wystartować – czy moje marzenie może się realnie spełnić…

Podpytywałam kolegów po fachu, między innymi Krzysztofa Ludwiczaka. Znamy się już długo, wie, jak jeżdżę i na jakim poziomie jest mój koń. Krzysiu wsparł mnie w tej decyzji, jak się okazało bardzo słusznie. Byłam zaskoczona jak swobodnie ja jako zawodnik podeszłam do tego konkursu. Starty podczas poprzednich etapów sprawiły, że ten parkur nie zrobił na mnie już takiego wrażenia. Jestem bardzo dumna, że ja i mój koń zachowaliśmy zimną krew. Czułam się fantastycznie wjeżdżając na parkur skupiona w 100%. Nie widziałam i nie słyszałam żadnych rzeczy, zamknęłam się w szklaną kulę, w której byłam tylko ja i mój koń. Przejazd podstawowy pokonaliśmy bezbłędnie, w rozgrywce mieliśmy jedną zrzutkę. Szybki czas dał nam 6 miejsce! To niesamowite, jaki progres udało nam się wykonać przez te cztery wydarzenia. Uważam, że tego typu cykl jest niezwykle potrzebny w naszym kraju. Zawody przygotowane są zawsze bardzo profesjonalnie, od A do Z, a cały team organizacyjny składa się z bardzo sympatycznych osób, które doskonale wiedzą, co robią.

C: Pierwszy etap nowego cyklu CAVALIADA Tour 2019/2020 rozpoczęła Pani od wygranej w LOTTO Eventing Tour. Jaki ocenia Pani tę rywalizację i czy w Lublinie również powalczy Pani o zwycięstwo? 

DK: Jestem bardzo zadowolona z wygranej, szczególnie kiedy kibice na trybunach są tak pozytywni. Ze względu na swoją tradycję, Cavaliada w Poznaniu zrzesza największą publiczność, która zna się na rzeczy, co sprawia, że doping jest naprawdę fantastyczny. Iga spisała się doskonale, to prawdziwa specjalistka od tego typu konkursów. Po takim początku bardzo optymistycznie patrzę na kolejne starty, które przed nami już niebawem. Oczywiście, będziemy walczyć. Do Lublina oprócz Ideal Girl biorę też Winchestera, Gin Bean’a, Ogano’s Boy Z i Venus.

C: Ideal Girl, klacz na której dwa razy wygrywała Pani LOTTO Eventing Tour jest Pani hodowli. Proszę o niej opowiedzieć, jakim jest koniem?

DK: Iga urodziła się w naszej stajni, jej matką jest mój pierwszy koń Iluzja, do którego mam ogromny sentyment, ponieważ z nią rozpoczynałam karierę WKKW i brałam z nią udział w mistrzostwach Europy kategorii młodzieżowych. Ojcem jest Contendor, którego miałam okazję dosiadać w wieku od 4 do 6 lat w konkursach ujeżdżeniowych i skokowych, następnie trafił pod Krzysztofa Ludwiczaka. Rodzice Igi są mi więc bardzo dobrze znani. Jako młody koń wykazywała się mocnym temperamentem, ale niestety nie wykazywała tak dużych możliwości na które liczyłam. Jest to zdecydowanie koń późno dojrzewający. Dopiero w wieku 6 lat zaczęła chodzić konkursy skokowe. W WKKW było z nią trudno, ponieważ nie była tak odważna. Dopiero w momencie, kiedy mi zaufała, zmieniła się w prawdziwego fightera. Teraz wiem, że mogę na niej skoczyć wszystko. Bardzo dobrze czuje się na Cavaliadzie, jest skoncentrowana na szybkim i zwinnym pokonywaniu toru.

C: Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w kolejnych startach.

Rozmawiała: Karina Olszewska